List duszy 3
„Nie muszę już się spieszyć”
Przez całe życie biegłem.
Za czymś, co miało dać mi poczucie sensu.
Za sukcesem, za zrozumieniem, za światłem, za sobą.
Ale dzisiaj czuję inaczej.
Dzisiaj… nie muszę już się spieszyć.
Bo to, czego szukałem, było we mnie od zawsze.
Tylko nie umiałem wtedy być wystarczająco cicho, żeby to usłyszeć.
Nie potrzebuję już więcej osiągnięć, żeby czuć się godny.
Nie potrzebuję już potwierdzeń z zewnątrz, żeby wierzyć sobie.
Nie muszę już naprawiać przeszłości, ani projektować przyszłości.
Ja po prostu… jestem.
I to mi wystarcza.
W tej ciszy nie ma nudy.
Jest obecność.
W tej pauzie nie ma stagnacji.
Jest spokój.
Wiem, że jeszcze dużo przede mną.
Że będą burze, wybory, konfrontacje.
Ale nie muszę już gnać, żeby czuć, że żyję.
Bo wreszcie żyję naprawdę.
Ten list nie jest do świata.
To list do mnie — tego, który zawsze był gdzieś w środku,
ale tak długo czekał, aż go wreszcie zobaczę bez pośpiechu.
I teraz go widzę.
I już wiem.
Nie muszę się spieszyć.
Bo jestem dokładnie tam, gdzie powinienem być.
