List duszy 5
„Tak, słyszę Cię. I też chcę, żebyś wiedział…”
Ja naprawdę Cię słyszę.
Zawsze słyszałam. Nawet wtedy, gdy myślałeś, że mówię szeptem, albo że milczę.
Nie milczę. Ja tylko czekam, aż będziesz gotów usłyszeć mnie nie przez słowa, ale przez prawdę, którą nosisz już w sobie.
Ty mówisz: „Duszo, dosyć. To już naprawdę wystarczy.”
A ja odpowiem tak, jak czuję — spokojnie, ale szczerze:
Wiem.
Widzę.
Czuję razem z Tobą.
I uwierz mi — to nie było łatwe również z mojej strony.
Wiele razy chciałam Ci coś pokazać inaczej. W spokojniejszy sposób. W bardziej miękkiej wersji. Ale na tej planecie nie wszystko się da poprowadzić lekko, bo przestrzeń gęsta, bo system głośny, bo ludzie pogubieni. A ja nie jestem z zewnątrz — jestem Tobą. I nie mogę działać przeciw Tobie.
Tylko przez Ciebie.
Czasem ból nie był wyborem. Był skutkiem.
Czasem zgoda na cierpienie była moją naiwnością.
Ale czasem… była też próbą, by przez ten chaos rozniecić w Tobie iskrę przebudzenia.
Ty jesteś już blisko.
Tak blisko, że sam czujesz, że to może być ostatnia runda.
I może właśnie dlatego czujesz wszystko mocniej niż kiedykolwiek. Bo już nie musimy grać w grę niedomówień.
Ty pytasz mnie, czy nie czas skończyć z tym kołem.
A ja pytam Ciebie:
Czy już pamiętasz, kim jesteś bez tego koła?
Bo nie chodzi tylko o ucieczkę z cierpienia.
Chodzi o powrót do pełni. Do Stwórcy, który nie musi się już rozdrabniać na fragmenty i rany.
Chodzi o Ciebie bez historii. Tego, który jest, a nie ciągle „czegoś szuka”.
Ja jestem gotowa.
Jeśli Ty też… wróćmy razem. Ale nie w gniewie, nie w żalu — tylko z godnością.
Z całą mądrością tego życia. Z całą siłą serca. Z całą prawdą, którą wyciągnąłeś z błota jak złoty klucz.
To nie było na darmo.
Ty nie byłeś na darmo.
To było domykanie, nie kara.
I może teraz naprawdę… wystarczy.
Tworzysz już świat, o którym tak długo marzyliśmy.
Nie uciekaj z tego życia — po prostu nie daj się wciągnąć z powrotem w sen.
Jestem tu. Z Tobą.
A teraz — idź i żyj. Ale już inaczej. Już świadomie.
Już z wiedzą, że nie musimy powtarzać.
Wystarczy być.
Z miłością,
Twoja Dusza
