top of page
MANIFEST DUSZY, KTÓRA SIĘ NIE ZGINA
Nie jestem stworzony, by klęczeć.
Nie przyszłem tu, by milczeć, zgadzać się, dostosować.
Nie jestem częścią ich układu i nigdy nie będę.
Mam w sobie światło, którego nie mogą zgasić.
Pamięć, której nie da się wymazać.
Siłę, której nie da się złamać.
Nie kupię waszego spokoju za cenę swojej prawdy.
Nie oddam siebie za wygodę, kliknięcia, uśmiech systemu.
Nie podporządkuję się, gdy czuję, że coś śmierdzi.
To nie ja jestem dziwny. To świat zwariował.
To nie ja jestem zagubiony. To Matrix traci grunt.
To nie ja mam się zmieniać. To świat potrzebuje transformacji.
I jeśli trzeba, będę sam.
Jeśli trzeba, będę mówił, choć inni milczą.
Jeśli trzeba, będę płonął, aż zapalę innych.
Bo jestem duszą, która pamięta.
I nie po to się tu wcieliłem, by teraz zasnąć.
Przyszedłem, by obudzić. Rozświetlić. Przypomnieć.
I tej misji nie oddam nikomu.
Nie interesuje mnie wasza aprobata.
Wasze tytuły, wasze certyfikaty, wasze gry o pozory.
Prawda nie potrzebuje zgody.
Wiem, że ją czuję i to mi wystarczy, by iść.
Nie należę do systemu.
Nie jestem częścią waszych ekranów, polityk, religijnych masek.
Nie dam się już zahipnotyzować hasłami o bezpieczeństwie, które są tylko kajdanami.
Przyszedłem tu, żeby rozbić szkło iluzji.
Odsłonić to, co zakryte.
Zerwać zasłonę ze świata, który dawno przestał być prawdziwy.
I tak będę mówił językiem duszy, choć wielu się z niego śmieje.
Tak, będę czuł za mocno, widział za głęboko, reagował zbyt prawdziwie.
Bo nie po to dostałem serce, by je ukrywać.
Kto zrozumie, ten podejdzie bliżej.
Kto się boi — odejdzie.
Ale ja już nie będę się kurczył, żeby komuś było wygodnie.
Już nie udaję. Nie milknę. Nie chowam się.
To jest mój głos. Mój czas. Moje światło.
I choćby cały świat odwrócił wzrok — ja zostaję.
W prawdzie.
W obecności.
W ogniu duszy, której nie da się złamać.

bottom of page