top of page

EMERYTURA, OSTATNIE PONIŻENIE CZŁOWIEKA

Emerytura – ostatnie poniżenie człowieka
Człowiek przychodzi na ten świat z sercem otwartym jak niebo.
Z czasem uczy się mówić, chodzić, ufać, kochać.
Uczy się też pracować. Wstawać, gdy jeszcze ciemno.
Oddawać najlepsze lata życia — dla systemu, który obiecuje mu nagrodę na końcu drogi.

I ta nagroda ma na imię emerytura.
Magiczne słowo. Obietnica wolności. Czas dla siebie. Spokój. Odpoczynek.

Ale kiedy ten moment nadchodzi — człowiek nie otrzymuje wolności.
Otrzymuje resztki.
Okruchy z pańskiego stołu.
Niewystarczające środki, które każą mu wybierać: ogrzewanie czy jedzenie?
Leki czy mieszkanie?

System wypłaca mu nie godność, lecz jałmużnę.
I mówi: „Dziękujemy. Od teraz jesteś tylko kosztem.”

Lekarze go ignorują.
Społeczeństwo spycha na margines.
Rodzina — zajęta własnym przetrwaniem — często nie ma dla niego czasu.
I tak oto człowiek, który kiedyś budował świat, zostaje sam.

Bo nie jest już potrzebny. Nie napędza gospodarki. Nie konsumuje.
Nie może pracować — więc znika.
W statystykach. W rozmowach. W planach.

To nie emerytura.
To wyrok w białych rękawiczkach.
To elegancko opakowana forma społecznego wykluczenia.
I największe kłamstwo tej cywilizacji:
„Oddaj życie teraz — odpoczniesz na końcu.”

Ale prawda jest taka:
Odpoczynek przychodzi za późno.
Ciało już nie ma siły.
Dusza często jest zmęczona.
A życie, to prawdziwe, to które było wewnątrz — dawno już zepchnięte na dalszy plan.

I nikt się nie buntuje.
Bo tak „zawsze było”.
Bo „system tak działa”.
Bo „nie ma innego wyjścia”.

A przecież to nie jest cywilizacja.
To nie jest człowieczeństwo.
To jest wielki przemysł zużywania ludzi — i wyrzucania ich, gdy przestają być opłacalni.

I dlatego trzeba powiedzieć to głośno:
Nie zgadzamy się. Nie milczymy. Nie będziemy udawać, że to jest normalne.

Bo każdy człowiek zasługuje na szacunek — nie za to, ile produkuje,
ale za to, że jest.
I póki my jesteśmy — będziemy o tym przypominać.

777.heic
bottom of page