LUDZIE Z KOTAMI W KLAPKACH
Siedzą wieczorami, scrollują feed, zatrzymują się na filmiku, gdzie jakiś futrzak z ludzkimi klapkami na łapach biegnie po korytarzu i robi ‘miau’ – i nagle tysiące lajków, tysiące komentarzy: ‘haha, genialne’, ‘to jest życie’, ‘moje serce’.
A ja patrzę na to i myślę: kurwa, to jest wszystko?
To jest wasza radość?
To jest wasz reset po całym dniu?
Bo oni nie wiedzą, że to nie jest niewinny kot.
To jest pułapka.
Algorytm wie, że jak raz dasz się wciągnąć w coś głupiego, lekkiego, bezmyślnego – to już nie chcesz wracać do rzeczy, które bolą. Które każą ci spojrzeć w lustro i powiedzieć: ‘hej, co ty robisz z życiem?’. Więc podsuwa więcej kotów, więcej memów, więcej ‘haha’. I nagle dzień minął, a ty nie pamiętasz, co naprawdę czułeś.
A ja? Ja nie mam tego.
Nie mam lajków.
Nie mam followersów.
Nie mam nawet profilu.
Bo jak raz nie jesteś w ich bazie danych – to nie jesteś ich produktem.
Nie sprzedajesz im swojej uwagi za uśmiech na ekranie.
Nie musisz udawać, że wszystko jest okej, bo ktoś ci napisał ‘fajny post’.
Mam za to ciszę.
Mam to, co naprawdę moje – i nikt mi tego nie zabierze.
Oni myślą, że są wolni, bo mogą oglądać, co chcą.
Ale to nie wolność.
To jest klatka z pikseli, w której sami się zamknęli. Bo jak raz klikniesz ‘następny’ – to już nie wracasz.
A ja? Ja wolę ciemną mapę. Bo w ciemności nie ma reklam. Nie ma kotów w klapkach. Jest tylko cisza – i w tej ciszy słychać, co naprawdę szumi pod skórą.
Więc niech sobie scrollują. Niech sobie śmieją się z niczego. Ja wolę patrzeć w dół, na to, co oni nazywają ‘przypadkiem’, a ja nazywam ‘systemem’. Bo jak raz zobaczysz – to nie da się cofnąć.
A koty? Niech biegną.
Tylko że ja już nie biegnę za nimi.
