NIE WSZYSTKO CO ŚWIECI, JEST ŚWIATŁEM
Fałsz dzisiaj się przebrał.
Nie nosi już rogów.
Nie zieje ogniem.
Nie pluje jadem.
Fałsz ubrał się w słowa jak: „dobro”, „światło”, „miłość”, „jedność”.
Mówi miękkim głosem.
Uśmiecha się.
Obiecuje spokój.
Daje Ci święty spokój i zabiera prawdę.
Bo fałsz dziś nie atakuje.
On Cię kupuje.
Wchodzisz sam.
Z własnej woli.
Bo „to takie ładne, takie pozytywne, takie rozwijające”.
A w środku?
Kolejna iluzja.
Kolejna klatka w kolorze pastelowym.
Kolejne kłamstwo w wersji „świadomego życia”.
I wiesz co?
Prawda to widzi.
Ale nie krzyczy.
Bo prawda nie musi Cię przekonywać.
Prawda nie potrzebuje lajków.
Nie potrzebuje promocji.
Nie potrzebuje akceptacji.
Prawda po prostu JEST.
I często boli.
Rozwala Ci konstrukcję, którą budowałeś latami.
Nie pyta o pozwolenie.
Nie głaszcze.
Nie mówi, że „wszystko jest dokładnie tak, jak ma być”.
Bo nie jest.
Prawda mówi: „To jest kłamstwo.
I dopóki w nim tkwisz, będziesz się męczył, nawet jeśli udajesz, że się rozwijasz.”
To nie Matrix już Cię trzyma.
To Ty trzymasz Matrix.
A teraz pytanie:
Czy masz odwagę to zobaczyć?
Nie dla lajków.
Nie dla duchowego ego.
Nie dla „kolejnej prawdy z TikToka”.
Tylko tak…na surowo.
Bez sceny. Bez tłumu.
Tylko Ty i Prawda.
Ona stoi przed Tobą.
Nie mówi: „wybierz mnie”.
Ona mówi:
„Albo mnie weźmiesz…
albo wracasz do snu.
Twój wybór.”
