POCZĄTEK, KTÓRY NIE PASUJE DO KOŃCA
Zanim nazwano to Ziemią… zanim podzielono ją na kontynenty, kraje, flagi i języki… zanim powiedziano nam, że historia zaczyna się od rolników z Mezopotamii, rycerzy i dymiących fabryk — istniało coś więcej. Coś większego. Coś, co dziś nazwano by bajką, mitem albo "teorią spiskową". Ale w rzeczywistości to nie mity są problemem. Problemem jest to, że przestaliśmy pamiętać.
Świat, który dziś znamy, nie jest początkiem. To zaledwie warstwa — nałożona po to, by zakryć prawdę. Prawdę o cywilizacjach, które nie tylko istniały, ale przewyższały nas pod względem wiedzy, energii i świadomości. O królestwach, które zostały zniszczone nie przez czas, ale przez tych, którzy uznali, że ludzkość nie powinna ich znać. Zatarte w podręcznikach, zasypane lodem, pogrzebane pod piaskiem i wymazane z map.
Wchodzimy w przestrzeń, której nie da się odnaleźć w oficjalnych źródłach. Wchodzimy tam, gdzie pamięć nie sięga — bo została spalona. Ale teraz wraca.
W kolejnych częściach tej serii zabiorę Cię w podróż przez miejsca, które miały nie istnieć. Zacznijmy od Atlantydy — legendy tak silnej, że nie udało się jej całkowicie wymazać. Potem Lemuria — cicha siostra z głębokiego Wschodu, której echo wciąż rezonuje w duszach. Następnie Antarktyda — zamrożony kontynent, który skrywa więcej niż jakiekolwiek archiwa. Dalej Hiperborea, Wielka Lechia i Tartaria — historie naszej części świata, które zniknęły z kronik, ale nie z pola. I w końcu Agarta — przestrzeń wewnętrzna, podziemna, żywa, gdzie wciąż bije serce innego porządku.
To nie będzie naukowa podróż. To będzie wołanie pamięci. Bo nie chodzi o to, żeby wszystko zrozumieć. Chodzi o to, żeby poczuć, że coś w nas — już wie.
